Za mną dziś drugi dzień praktyk z interny. Zapowiada się na prawdę fajnie. Zaczynamy od mierzenia ciśnienia, potem obchód. Dziś byłam przy nakłuciu opłucnej i gastroskopii. Ale zapowiada się jeszcze kardiowersja, echo, jakieś usg... :D Przypadkiem zupełnie zaczęłam razem z kolegą z Poznania, więc razem dziś robiliśmy wywiad i badanie nowoprzyjętego pacjenta. Moje pierwsze z kilkuset tysięcy uzupełnień karty choroby - jest tam znacznie mniej miejsca niż w zasadzie zajmowała nasza historia choroby na zajęciach, więc trochę słabo. Powinni nas od razu uczyć pisania zwięzłej wersji. Jestem strasznie zadowolona, bo zastanawiałam się, czy robić tutaj czy w Szczecinie te praktyki, ale to był dobry wybór. Wszyscy są tu strasznie mili, starają się przekazać nam praktyczną wiedzę, mimo że jeszcze za dużo nie umiemy. Ok teraz czas na jakieś podsumowanie 3 roku.
Mikrobiologia - kontynuacja, moim zdaniem łatwiejsze tematy, bazujące już na 1 semestrze (zwłaszcza na antybiotykach). Egzamin nie był zły, dla mnie zaskakująco dobrze wyszedł, a i mało osób oblało (koło 15). Pytania były nowe ale niektóre były bardzo podobne do poprzednich lat więc warto je przejrzeć.
Patomorfologia - ostatnie 2 kolokwia, 5te u nas chyba w połowie "weszło", a 6te prawie w całości... :D miły prezent a i zwolnień dość sporo (24). Egzamin średnio się powtórzył, dużo nowych pytań, połowa wyglądała na powtórzone ale ponoć z dość starych testów one były... Ciężko mi ocenić jak nie pisałam. Stoma podobno miała dużo więcej szczęścia do pytań
Psychologia lekarska - zajęcia na Broniewskiego (koło Arkońskiej), dla mnie średnio ciekawe, nie lubuję się w takich tematach totalnie. Były z tego wykłady ale nigdy listy nie było, kilka z nich było nawet ciekawych ale 8.00 na Unii tłumów nie ściągała.
+fakultety Komunikacja interpersonalna, psychoseksuologia - to samo miejsce, nawet czasem ci sami prowadzący. Moje odczucia także takie same :D
Anatomia topograficzna - w teorii takie powtórzenie tego co było na 1 roku, w praktyce mało by było na to czasu, więc żeby coś zapamiętać w 2-3 osoby robi się prezentacje i przedstawia, tyle.
Higiena i epidemiologia + zdrowie publiczne - ten sam zakład, budynek K ostatnie piętro, znowu szaaaaalenie ciekawe tematy :D Ze zdrowia pisze się esej na jakiś temat z zajęć, z higieny jest zaliczenie, ale nie było zaskoczenia z pytaniami :D :D :D (aha i ponoć 2 rok z rzędu mówili że nie powtórzą się a jednak :D)
Etyka lekarska - 15 zajęć (o zgrozo) na rybackiej w semestrze letnim, tematy jak się można domyślać typu: aborcja, eutanazja, odmowa leczenia... nawet nie wiem co tam dalej. Nie czuje tego w ogóle.
Medycyna nuklearna - zakład koło auli na Unii, 5 ćwiczeń chyba i 2 seminarki, na ćwiczenia potrzebny fartuch, czasem stetoskop ale w sumie tylko na jednym. Dla mnie temat średni, moja nauka fizyki skończyła się dawno temu, nie pamiętam z tego za dużo. Można sobie popatrzeć na te urządzenia, jak wygląda badanie, wynik, do czego co się przydaje.
Elementy profesjonalizmu - przeprowadzane w formie wykładów przez profesora z nefrologii, całkiem fajne, z podejściem do studenta, luźno o wyborze zawodu, jak powinien wyglądać lekarz i takie tam :D Były listy do wpisania podpisu gotowe już.
Fakultety - oprócz dwóch wyżej wymienionych były jeszcze w semestrze zimowym:
*immunologia - prowadzone przez dr H. (patrz niżej), pierwszy taki temat ogółem, dlatego łaskawie w tym roku nie było zaliczenia, tylko musieliśmy na każdy temat wykładu napisać kilka słów
*dermatologia - wg mnie źle umiejscowiony fakultet, po 4 kole z pato (skóra) już się za dużo nie pamięta, a o wiele większy sens miałby on po zajęciach z dermatologii już, no ale nie było żadnych problemów z tym faku
*RKO - nie byłam, ale to był praktyczny fakultet i chyba szybciej się kończył
*podstawowe procedury medyczne - żałowałam potem, że tego nie wzięłam bo było szycie chirurgiczne np., czy jakieś powtórzenie wkłuć
Patofizjologia - całoroczny przedmiot, pomieszanie w sumie wszystkiego co do tej pory było na patomorfie, fizjologii, trochę biochemii z bardziej konkretnym ujęciem jednostek chorobowych. Dość ważny i przydatny przedmiot myślę, co już widzę u siebie na praktykach :D Kolokwia są pozornie jednokrotnego wyboru, aczkolwiek pytania nie powtarzają się, jedynie bywają podobne co z niektórych tematów. Zdawalność jak obserwowałam u nas była 85-90% albo i więcej, więc w sumie bardzo dobra. Mi te pytania na dwóch pierwszych kołach średnio podeszły, nie wiem, tzn miałam wrażenie że są mega łatwe a ocena mówiła co innego :D Może też przez pytania dr H. :/ polecam na jego zajęciach notować jak po*ebany bo pytania z prezek niekoniecznie są. Odnośnie zajęć to teoretycznie można zarobić minusa za brak wiedzy ale u mnie w grupie się to mimo krytycznych sytuacji nie zdarzyło nigdy. Egzamin 50 pytań, również nowych, 87% zdawalność więc w sumie spoko, ale była ciut niższa, przed wyżebranymi ale obiecanymi punktami za obecność na wykładach profesora :D Wykładów było 7? chyba, a listy tylko na tych, które profesor (i rektor) prowadził. Koniec końców pytań z wykładów nie było na egzaminie ale poprzednie roczniki miały, więc to nie reguła. Zakład jest za nową salą wykładową, przy ulicy.
Diagnostyka laboratoryjna - kolejny całoroczny, seminaria z różnych tematów z uwzględnieniem tam norm itd, no jak sama nazwa mówi. Kolokwia są jednokrotnego wyboru, 5 pytań, każda grupa na swoich zajęciach pisze test. Tak pierwsze grupy w pierwszy dzień mają podobne, dość spoko pytania, środkowe mają dość średnie a ostatnie grupy takie w miarę. No zwolnione jest zwykle połowa roku jak wyżej pisałam, sam egzamin nie wiem jak wygląda. Budynek K też.
Choroby wewnętrzne - wywiad, opukiwanie, osłuchiwanie, obmacywanie... wszyscy na to czekają :D mnie się powiem szczerze szybko to znudziło trochę :D pierwszy semestr to takie podstawy, w drugim dochodzą w zagadnieniach jednostki chorobowe takie podstawowe oraz EKG. Zajęcia są długie (3h zegarowe) i mi się momentami tragicznie dłużyły... Na nefrologii zaliczenia czasem są, zależy od asystenta, na hipertensjo są 2 obowiązkowe dla wszystkich, na endokrynach i diabetologii (Police) nie było chyba nic u nikogo :D Są wykłady, w zimowym chyba 5 i były listy do uzupełnienia podpisów. Te były takie średnie, za to w letnim były już dość ciekawe, prowadzone przez profesora z nefrologii, i list nie było. Na koniec, na początku czerwca jest zaliczenie, test jednokrotnego/pozornie jednokrotnego, no w tym roku wybitnie łatwy... :D 100% zdawalność :D I generalnie w szpitalu jest cieeeeeeepło, lepiej za cienko się ubrać niż na grubo.
Pediatria - w semestrze letnim, zaczyna się seminarką na Unii (piętro wyżej niż hipertensjo), seminarek jest 4 chyba, pomiędzy nimi ćwiczenia, każda szóstka ma inne ćwiczenie, miejsca się z tygodnia na tydzień zmieniają więc trzeba być czujnym :D czasem pytają na sem, na ćwiczeniach raczej się nie czepiają. Zajęcia są w miarę spoko, ja miałam w sumie tylko w poradni przyklinicznej w gabinecie, mierzenie wzrostu, wagi, ew jakieś osłuchiwanie oraz w klinice noworodków na Pomorzanach (mega gorąco, najlepiej jak najcieńsze ciuchy ubrać serio!). Zaliczenie jest w czerwcu, test wielokrotnego (!) wyboru, na szczęście większość pytań wchodzi, czego skutkiem u nas była 100% zdawalność (podobno po raz pierwszy w historii zakładu :D ). Wiadomości na pediatrii to takie podstawy, zapewne będą przydatne gdy zaczniemy klinike, hm no jak dla mnie ta wiedza była całkiem przydatna, nie polegałam tylko na pytaniach.
Farmakologia - nie taka straszna jak ją malują, zajęcia są spoko, pierwszy dział to leki od krążenia, potem psychotropy, na tym się kończy. Reszta na czwartym roku, w formie bloku (!). Kolokwia są pozornie jednokrotnego wyboru i nie są myślę trudne, oceny są na prawdę dobre, a nie zdaje chyba do 5 os z grupy. Poprawa jest wtedy u asystenta (przy dużej ilości osób mówili że test robią) i przynajmniej u mnie z tego co słyszałam to prosta sprawa. Pytania są z seminarek i wykładów, troszkę z książki też widziałam. Na wykładach raz była lista ale chyba nic z niej nie wynikło.
Dermatologia - semestr letni, w Policach, dwie grupy razem mają, pierwsza najpierw seminarka, druga w tym czasie na oddziale z asystentami ogląda przypadki, a potem zamiana. Niektórzy asystenci pytają na zajęciach. Egzamin jest jednokrotnego wyboru, 60 pytań. Mój to był drugi testowy, wcześniej były ustne. Zeszłoroczny był banalny, w tym roku no trochę trudniejszy, długie dystraktory i w ogóle. Ale wyniki wbrew pozorom baaaardzo dobre, nie zdało chyba 6 osób? Coś koło tego, także chyba zakład przeanalizował sytuacje i tak to wyszło :D :D Pytania są z seminarek, coś tam z książki także (zwłaszcza jakoś z grzybów było kilka takich).
Dobra to teraz tylko skończyć praktyki i już taki full wypoczynek! :D Mam ambitne plany na te wakacje, m.in. powtórzyć jeszcze raz te leki z farmy, bo mimo że się ich nauczyłam to teraz już jak słyszę na praktykach nazwę to nie jestem do końca pewna do jakiej grupy go sobie przyporządkować :D Jeszcze czekam na paczkę ze sprzętem do szycia, zaopatrzę się w banany i świńskie nóżki i będę zaszywać pseudo rany xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz