24 punkty można wymienić na rower*, a punkty ECTS? Na kredyt
studencki.
Powszechna jest praktyka, by aby nie siedzieć odłogiem rok w
domu, zapuszczając korzenie, powtarzając materiał i czekając na poprawę matury gdy kasztany zakwitną,
idzie się na jakiś kierunek, który ma być związany z tym wymarzonym (mam na
myśli medycynę w tym przypadku). O tyle w miarę, o ile jest to kierunek, gdzie
ludzie o miejsca się nie zabijają. Za to spędzenie roku czy semestru (tzn.
zakładając z góry, że nie skończę tegoż kierunku) na takiej weterynarii,
farmacji czy innego dość popularnego kierunku i zajęcie miejsca komuś, dla kogo
jest to wymarzony kierunek, to delikatnie mówiąc, niemiła sprawa. Osobiście nie
posiadam wśród swoich znajomych takiej osoby, większość, która nie dostała się
na lek/stomę została w domu, co też każdemu polecam i sama by tak zrobiła,
gdyby mnie Szczecin jako jedyny nie zechciał :D Oczywiście w maju rekrutowałam
się na analitykę medyczną, ale do złożenia papierów (gdy dostałam się w I
turze) nie doszło. Miało na to wpływ opinia pewnej osoby. U niej podobną sytuację z niedostaniem się na lekarski
miała bodajże córka. Ale została w domu, poprawiła i dostała się. Jej znajomi,
którzy ciągnęli przez ten rok inny kierunek, nie podwyższyli wyników. Ta historia dała mi do myślenia.
Zostając rok w domu na poprawie, nie jest powiedziane, że
ma się siedzieć 12h dziennie nad nauka, bo tak się nie da. Najlepiej chyba
znaleźć jakąś niewymagającą pracę dorywczą, coś by odciągnąć myśli. Zakładając
z góry pozostanie na jeden semestr na jakimś kierunku, traci się kasę na
dojazd/mieszkanie w innym mieście, książki, jedzenie itd. Chyba, że ktoś boi
się, że nie poprawi i zostanie na tymże kierunku ale nie o tym teraz mówię (jak ktoś ma w głowie jeden kierunek i nie widzi siebie na innym to niezbyt fajnie jest robić coś innego, co nie jest interesujące - ja na przykład nie miałam żadnego innego pomysłu na siebie, a rekrutowanie się na analitykę medyczną to nie wiem nawet skąd mi przyszło do głowy).
Bądź też ma tyle pieniędzy, że może sobie pozwolić na kilkumiesięczne życie
studenckie, w pobliskim dużym mieście. Jak kto woli. Ponoć niektórym oswojenie z materiałem i stresem
sesji pomaga przy maturze. Z drugiej strony, nauka do sesji oznacza, że nie można uczyć się w tym czasie materiału do matury. Sesja trochę trwa (u mnie 2 tygodnie), a w ciągu semestru też trzeba się pouczyć. No i trochę się bałagan w głowie robi, tak myślę, nowe
rzeczy wchodzą a stare uciekają, rozszerzając swoją wiedzę (np. studiując biologię czy chemię) można mieć problem z odpowiedzią na poziomie licealnym. Ale to tylko moje zdanie. Druga sprawą są
punkty ECTS za zdane przedmioty. W myśl ustawy sprzed paru lat o drugim, płatnym już kierunku,
mamy 30 "darmowych" punktów, które zabiera zwykle sesja po 1 semestrze
studiów. Więc jeżeli ktoś już podchodzi do sesji w II semestrze, to przeważnie przekracza
limit. Przerywając w tym momencie studia i zaczynając inne, za nadmiar trzeba
zapłacić (na lekarskim, z tego co znalazłam, jest to 300-500zł za 1 pkt ECTS).
Zdany drugi semestr, przerwanie i rozpoczęcie leku kosztuje więc mniej więcej
tyle, co jeden semestr leku niestacjonarnego. Kilkanaście tysięcy złotych.
Bodajże spłaca je się przy kończeniu studiów. Ale kwota nie maleje, a może być większa, zakładając ile semestrów poprzedniego kierunku zdaliśmy, próbując poprawić
maturę. Dla niektórych ludzi jedynym rozwiązaniem jest kredyt. Niestety. Nie
chce nikogo osądzać, ale wydaje mi się, że część ludzi o tym nie wie. A przynajmniej dowiadują się, próbując się przenieść lub już po rekrutacji na wymarzony kierunek (ignorantia iuris
nocet - nieznajomość prawa szkodzi).
Aha, a odnośnie odwoływania się od wyniku matury - przyznali mi punkt który niechcący egzaminator nie przeniósł na kartę, ale za to gdzie indziej znaleźli błędy, których poprzedni egzaminatorzy jakoś nie widzieli i wychodzę na 0. No cóż. Walka z wiatrakami.
*a to odnośnie prawa jazdy :D
Update. Słyszałam głosy, że to już nie działa. Aczkolwiek sama nie wiem...
Update. Słyszałam głosy, że to już nie działa. Aczkolwiek sama nie wiem...