poniedziałek, 24 października 2016

Semestr V

Wakacje zleciały. Praktyki zleciały. SOR w skrócie: dużo się dzieje, ty ciągle nic nie wiesz/nie umiesz więc w sumie popatrzysz, poodsuwasz się w popłochu przed starszyzna, powieziesz pacjentów na badania. Przynajmniej z mojego punktu widzenia tak to wyglądało, bo po roku ciśnięcia nas z biochemii nic zbyt "praktycznego" nie wyniosłam; fizjologia, z której możnaby osłuchiwanie (ale tylko miejsca), ekg czy mierzenie ciśnienia - nie było okazji wypróbować tego nawet. Praktyki u rodzinnego okazały się bardziej owocne: udało mi się zrobić EKG, pod czujnym okiem pani pielęgniarki, ale nadal mam strach przed błędnym przypięciem elektrod :D

III rok zapowiada się ekscytująco, w końcu zaczynamy internę! Już mam za sobą zdobywanie wywiadu lekarskiego i przedmiotowe badanie ogólne; jutro badanie głowy i szyi :) Entuzjazm przyćmiewa nieco kontynuacja mikrobiologii (aczkolwiek tematy wydają się o wiele łatwiej przyswajalne, może dlatego, że bazują na poprzednim semestrze),  z której jeszcze zostało mi 6 wejściówek do zaliczenia oraz egzamin w sesji zimowej :/ Tydzień potem odbędzie się egzamin z patomorfy (teoria + praktyczny).

Strasznie czasozajmujące są takie pierdołki typu: higiena, zdrowie publiczne (prowadzone przez tych samych asystentów co higiena wiec właściwie nie wiem kiedy jest jedno a kiedy drugie, różnicy mi to nie robi bo patrzę beznamiętnie w okno/ścianę i tak, nie mój zakres zainteresowań), psychologia lekarska (informowanie pacjentów o złej diagnozie w chwili gdzie nie znamy tak klinicznie jednostek chorobowych a zaczyna się dopiero nasz kontakt z pacjentem jest trochę bez sensu), i FAKULTETY. Nie wiem kto wpadł na pomysł 3 fakultetów po 2h15min w tygodniu (pozdrawiam 4 rok i 7 fakultetów, co prawda lepiej rozłożonych ale no), ale to istna tragedia. Godziny popoludniowo-wieczorne, tematy różnie wychodzą. Najbardziej w sumie mi się podoba faku z propedeutyki stomatologii, bo jako na lekarskim za dużo tej wiedzy stomatologicznej nie mamy, a z mojego punktu widzenia jest ciekawa i w fajny sposób przedstawiana. Żadne szczegóły, raczej podstawy, jak dla mnie na + :) Fakultet z immunologi - no cóż po pół roku wejściówek z kapelusza zniechęciłam się do immunów totalnie i nie jestem w stanie tego pokonać. To pierwszy taki w tym roku i w ogóle, więc zaliczenia nie będzie, tylko króciótkie eseje należy zdać na każdy temat wykładu. Za rok prawdopodobnie już tak nie będzie. Fakultet z onkologii skóry moim zdaniem nie jest na ten czas. Co prawda mamy jakąś wiedzę o tych neo i zmianach skórnych po patomorfologii, ale kolokwium było pod koniec maja i wydaje mi się, że miałby ten fakultet więcej sensu na 4 roku, gdzie jesteśmy już po dermatologii (semestr VI). Anatomia topograficzna prowadzona jest w fajnej formie. Mamy w 2/3 osobowych składach zrobić i przedstawić nie zbyt długą prezentacje - sposób na jakieś przypomnienie wybranego tematu, następnie prowadząca ze swojej strony rozwija temat, można podyskutować.

Patofizjologia = taka biochemia + patomorfologia + fizjologia + Szczeklik. Pytają na zajęciach i grożą ujemnymi punktami :O :O :O Póki co cukrzyca była, dna moczanowa, fenyloketonuria itd. Może być całkiem przydatny przedmiot w sumie.

Aaa. Diagnostyka laboratoryjna. Zaczęła się później niż reszta zajęć. Yyy na pierwszych liczyliśmy % wyników badań prawdziwie dodatnich, ujemnych, fałszywie...wat? To nie dla mnie, bo przygodę z matematyką skończyłam dokładnie 6 maja 2014, a dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi :D Może następne zajęcia będą ciekawsze. Może.

Co najgorsze w tym roku to chyba plan zajęć: 3x w tygodniu (wykłady+ćwiczenia z pato+psychologia) na 8:00 ALE w miejscach gdzie trzeba dojechać autem ok.25 min więc mam codziennie wstawanie o 6:30. To jest straszne. Zasypiam czasem, człowiek przyzwyczajony do chodzenia spać 23/24 bo to nauka, to serial, to coś tam, i nagle trzeba wstać po 6. Nie pozdrawiam osoby układającej plan :/ Niby wykłady skończą się za 4 tygodnie, ale ćwiczenia z psychologii są do połowy grudnia, a z pato do początku stycznia...Kiedy ja się wyśpię.

Póki co trzęsę się, bo (prawdopodobnie) 8.11 pierwsze osłuchiwanie stetoskopem na internie! Ponoć entuzjazm pierwszych klinik szybko przechodzi...zobaczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz