piątek, 29 grudnia 2017

IV rok - brzmi poważnie

Coś mi nie wyszło wcześniejsze napisanie tutaj :D Najpierw miało być po wakacjach, potem po jednym bloku, drugim... i tak zeszło. W międzyczasie minął blok z farmakologii, pediatrii, gastroenterologii i geriatrii, a teraz trwa z chirurgii.
Na początku nie byłam szczęśliwa, że zaczynamy blokiem z farmy. Jednakże w sumie była to najlepsza możliwa opcja, wejść w kolejne bloki ze znajomością leków. Jak słuchałam opinii starszych kolegów to myślałam że farma to taka druga biochemia.Co prawda nie wiem jak to wyglądało przed zmianą programu, ale demonizowanie farmy jest przesadzone :D Kolokwia są głównie z prezentacji, które zakład udostępnia, kilka pytań z książek. Myślałam, że wyrobienie średniej (4,0) na przedtermin będzie trudne, ale okazało się na tyle przystępne, że po 4/6 kołach już mogłam być go pewna :D Ogółem dość dużo bo prawie połowa mojej grupy miała termin zerowy egzaminu. A egzamin sam w sobie (ustny u profesora) okazał się bardzo przyjemny i prawie wszyscy wyszli z 5,0 w garści. Pozostałych czeka egzamin testowy na koniec czerwca, więc dla mojej grupy sporo czasu po przerobieniu materiału. Jest to pewna wada. Aha blok trwa 20 dni.
Blok z pediatrii oceniam jako OK. Wiedza całkiem przydatna, chociaż seminaria o 8.30 przyprawiają o sen. Teoretycznie trwają do 10.00, potem pół godziny przerwy i ćwiczenia na oddziale, ale zdarzało się, że się przedłużały ale nikt przerwy za to nie zabierał :D Ćwiczenia obejmują 8 dni na oddziale dzieci starszych, 8 dni na niemowlętach + po jednym dniu neurologicznym, kardiologicznym i metabolicznym. O ile na starszych mieliśmy fajna asystentkę, to na niemowlętach... no cóż. Nie wiem na co są te ankiety co roku, skoro i tak nic nie zmieniają i zajęcia prowadzą osoby które nie mają na nie pomysłu ani czasu. Zaliczenie to 30 pytań jednokrotnego/pseudojednokrotnego wyboru,  z "LEK na 200" i starszych testów. Też trwa ten blok 20 dni, klinika znajduje się w SPSK1. Sala seminaryjna na 4 piętrze tam gdzie propedeutyka, a oddział nad laryngologią.
Następna była gastroenterologia, trwająca 8 dni. W pierwszy dzień najpierw seminarium, potem ćwiczenia. Niektóre dni odwrotnie. Generalnie obowiązuje Szczeklik, na prezentacjach niektórych było nieco więcej informacji, które potem pojawiły się w pytaniach na zaliczeniu. Ćwiczenia dość długie bo czasem i 3h. 3 dni są w pracowni endoskopii gdzie patrzy się na gastroskopie, kolonoskopie a jak trafi się z asystentem to i zabiera do radiologii na ECPW i inne wymagające użycia RTG. Było to całkiem ciekawe, na pewno ciekawsze niż kolejne zbieranie wywiadów na oddziale. Zaliczenie obejmowało (u nas) 20 pytań jednokrotnego/pseudojednokrotnego wyboru. Pytania były takie średnie. Niektóre powtórzone, a niektóre takie od czapy, zwłaszcza z materiału który nie omawiali. No bo właśnie jakiejś pełnej rozpiski zagadnień nie ma, a wychodzi na to, że te omawiane na seminariach to tylko fragment - najlepiej nauczyć sie całej gastrologii ze szczekla wychodzi. No słabo. Co prawda chyba wszyscy zaliczyli, aczkolwiek nie wiem na pewno. Także kolejny blok w SPSK1. Seminaria na tym samym piętrze co pediatrii, podwójne drzwi. Oddział idąc od szatni, za biblioteką w lewo, 1 piętro.
Geriatria, także w SPSK1, 4-dniowy blok. Dość nudny. Zdaję sobie sprawę, że tematy geriatryczne do porywających nie należą, więc aż tak nie narzekam. Jedyne co godziny były mało korzystne dla przyswajania wiedzy, bo od 12.45-16.30. Najpierw ćwiczenia a potem seminarium. No z ćwiczeniami trochę trafiłyśmy lepiej, bo asystent-reumatolog jednocześnie (zresztą jak wszyscy tam?) zabierał nas na mp. usg stawów, także byłyśmy w poradni geriatrycznej. Więc jakoś ten czas leciał, nie tylko na zbieraniu wywiadu. Seminaria od 15 były ciężkie. Po całym dniu (bo od 8 chirurgia) ciężko nie zasnąć w ciemnej sali. Zaliczeniem był test 20 pytań jednokrotnego/pseudojednokrotnego wyboru, taki sam jak zwykle xD
Aktualnie trwa blok z chirurgii. Pierwsze 3 dni to seminaria w SPSK1, w nowej części, wejście na przeciwko Mikołaja, na prawo i pierwsze piętro. Kamica, zapalenie wyrostka, coś tam o urologii. Potem są ćwiczenia po 4 dni na chirurgi gastrologicznej w SPSK1 (piętro wyżej niż gastroenterologia i w lewo, za neurochirurgią), 4 w policach, 4 na pomorzanach na chirurgi gastro i 8 na pomorzanach na urologii. Za mną pierwsze 4 na gastro na unii, całkiem fajnie. Głównie na operacjach byłyśmy, jest kamera z ekranem nawet dla nas, jednakże trochę mało mówią więc nie było to dla mnie ciekawe. Bardziej podobało mi się w poradni, gdzie no są pacjenci, jakieś wyniki, pozwalają ściągać szwy. Jest bardzo fajny lekarz, który w sumie sam pytał co chcemy robić, padło hasło szycie, więc na następny dzień przyniosłyśmy świńskie nóżki, pan doktor przyniósł nam imadła, pęsety, igły z nićmi, pokazywał jak. To było najbardziej super i w ten dzień błyskawicznie zleciały mi zajęcia. Moje bananowe próby w wakacje nie szły tak dobrze jak te świńskie, także polecam od razu kupić nóżkę, mimo że szybko zaczyna śmierdzieć :D Za mną też jeden dzień na urologii. Zajęcia od 7.45, na szczęście na pomorzanach, ale nie ma to dużego sensu ta godzina bo i tak siedzimy wtedy na odprawie, większość nie kapujemy o co chodzi,więc równie dobrze można by przyjść na 8.30... Zaraz nas wzięli na blok. Plusem jest to że mają te jednorazowe stroje w różnych rozmiarach!! :D Jednakże tutaj także za dużo na operacjach nie mówią, więc no :/ . Fajny gadżet stoi w korytarzu, taka zabawka imitująca prace laparoskopem. A no i na koniec bloku musimy przygotować prezentacje na zadany temat. Lol xD Następne zajęcia 3.01 (wowow dziekanat dał 2.01 wolny). W porównaniu do poprzednich przerw świątecznych, które trwały po 3 tygodnie dzięki przekładaniu zajęć, te 1,5 tygodnia wypadają słabo :(
Byle do wakacji :D