poniedziałek, 11 lipca 2016

II rok na PUMie w skrócie

Od tygodnia właściwie mam już wakacje. Obydwa egzaminy udało mi się zdać, choć nie na szałowe oceny, więc nie ma co znów na stypendium liczyć :( Do domu wróciłam zaledwie przedwczoraj, bo wykorzystałam te kilka dni po egzaminie z fizjologii na zrobienie praktyk na SORze :D Ale o tym później.

Opis przedmiotów będzie moim subiektywnym okiem, choć wydaje mnie się, że nie jest przegięty w żadną stronę ;) Już w poście kilka miesięcy temu były opisane niektóre zajęcia, więc teraz postawię na bardziej praktyczny a mniej osobisty opis.

Angielski
Trwający 4 semestry, a kończący się egzaminem, z którego w moim roczniku jeszcze z 75% było zwolnionych (średnia 4,1 wystarczyła) natomiast wiem że następny rok już musi wyrobić 4,75 więc tych zwolnień będzie mniej. Niech was nie zmyli wybór poziomu "średnio-zaawansowany" czy "zaawansowany" - wybrałam średnio-zaw żeby nie musieć za dużo robić, a okazało się ze zaawansowani z mojej grupy dziekańskiej bardziej się obijają, bo wszystko zależy od prowadzącego. U nas były zadania domowe, testy nie były trudne, w dużej części pokrywały się z tymi z zeszłych lat bądź jakaś grupa pisała wcześniej i wiedzieliśmy co będzie. Nie ma się co spinać z angielskim tak na prawdę, ocena z egzaminu nie liczy się ani do stypendium ani do średniej studiów pod koniec (nie rozumiem tego :/ ). Na egzamin 2 zadania podaje zakład (trzeba sobie opracować zdania i synonimy), pozostałe to zadania podobne jak na maturze podstawowej czy rozszerzonej. Jeżeli ma się jakieś pojęcie z tego angielskiego to bez przygotowania zda się egzamin. Zajęcia są 15 min od szpitala SPSK2 mniej więcej.

Fakultet
W 3 i 4 semestrze, wybór jednego z dwóch tematów. Wystarczy obecność. Zdarzają się listy obecności. W 3 sem. oba tematy do wyboru na pomorzanach, w 4 jeden jest na rybackiej, drugi na pomorzanach.

Fizjologia
Przez cały rok, 4 kolokwia. Moim zdaniem drugie było najtrudniejsze (nerwowy itd.). Jeżeli chodzi o powtarzalność pytań to szału nie ma, do 25% bym powiedziała. Test pozornie wielokrotnego, odpowiedzi zwykle pomagają coś powykluczać. Zakład jest przyjazny, na kolokwiach zdarza się, że obniżają próg zdawalności, na egzaminie nie obniżali. Kolokwia po 30 pytań, egzamin po 60. Wyniki są zwykle na następny dzień. Generalnie w tym roku 4 osoby chyba miały zielony warunek (nie zaliczyli 3 terminu kolokwiów) ale dostali jeszcze jedną szansę, mimo że utracili 1 termin egzaminu. Za to parę sztuk zakończyło swoją przygodę, i już mają zapewnioną repetę z fizjologii. Nie wiem jak, ale trochę to szokujące jak na taki miły zakład :O
Zwolnienie z egzaminu jest za średnią 4,5, jest to do zrobienia, 12 osób miało w tym roku, a ogółem za średnią od 4,0 wzwyż są dodatkowe punkty do egzaminu.
Jeżeli chodzi o ćwiczenia, o to czy trzeba się na nie uczyć, to zależy od tego kto prowadzi zajęcia :D ja w 1 semestrze miałam z doktorantami, zrobili nam 2 zapowiedziane względnie wejściówki, w drugim z dr.B. - jedna wejściówka, która pisze przymusowo cały rok tak czy siak, z EKG. Jest to zaletą o tyle, że jak się ma schody z biochemią to nie trzeba jeszcze sobie fizjo głowy zawracać, ąż do kolokwium. Ale tak, są asystenci (szczególnie 1), o których jest dużo wejściówek i nie zawsze się je zdaje. Zakład jest na pomorzanach, w budynku gdzie parazytologia i farmakologia.

Patomorfologia
Jeszcze pół roku się z nią pomęczę. Opiszę to, co do tej pory było, a więc 4 kolokwia, wielokrotnego wyboru. O ile na pierwszych dwóch w 80%? albo więcej, pytania były podobne bądź identyczne jak w starszych testach, to 3 koło zrobiło duży przesiew (dosłownie parę pytań weszło). Na 4 było lepiej, około połowa "siadła" jak to mówi moja druga połówka. Na ćwiczeniach nie ma wejściówek, jak się nie wie to nikt nie bije. Połowa to seminarium, połowa oglądanie preparatów na komputerach. Znajduje się kawałek drogi od pomorzanów, zwłaszcza to boli gdy wykład o 8.00, trwa 45 min, a ty musisz wstać 6:30, żeby dojechać tam busem :(

Immunologia
W ciągu jednego semestru, 11 wejściówek, przy wyrobieniu średniej z nich co najmniej 4,5 podchodzisz do przedterminu (u p. Profesor, z tego co widziałam bardzo spoko pytania, chyba wszyscy zdali). Jak już wcześniej marudziłam, bywają pytania z kosmosu. Poprawy ich zależą od asystenta - u niektórych wykorzystują pytania innych grup, gdzie indziej są esejowe. Zaliczenie miało 40 pytań jednokrotnego wyboru (ale były też np. odp.B a+c), moim zdaniem nie było trudne a miałam na naukę niespełna tydzień, bo wcześniej było kolokwium z fizjologii. Pytania podobne jak na starszych zaliczeniach. Drugi termin u nas był jeszcze w trakcie roku, ale mimo tendencji z poprzednich lat, pytania z 1 terminu na 2gim się nie powtórzyły. Trzeci był kilka dni po egzaminie z fizjo, tu już z pytaniami lepiej. Podobno ma być jeszcze 4 termin we wrześniu :D Zakład obok fizjologii.

Mikrobiologia
Zaczyna się w 4 semestrze, kończy w 5. Znajduje się tam gdzie immuny. W 4 semestrze 9 wejściówek, w 6tym też 9. Niby dostajemy prezentacje z wykładów i seminarium, niby w rozpisce "obowiązujący rozdział z Murraya" ale i tak pytania potrafia być znikąd. Z poprawami też loteria, jaki asystent taki stopień trudności - od wejściówek innej grupy z danego tygodnia, po jakieś stare w ogóle innych kierunków na pumie... W wakacje teraz nawet można poprawiać wejściówki, więc zakład raczej z tych upierdalających nie jest. No ale takie ciągnięcie za sobą tego, nic ciekawego na pewno. Na razie nic więcej nie mogę powiedzieć, pół roku tego 'czegoś' przede mną jeszcze :(

Biochemia
Celowo zostawiłam na koniec, bo tak jak miałam do egzaminu dość neutralne zdanie o tym przedmiocie, to po egz już go oficjalnie nie cierpię. Dwa semestry, 11+16 wejściówek, z których trzeba uzyskać średnią 3,0 by być dopuszczonym do egzaminu (to akurat dobry patent, szkoda ze na immunach/mikro na to nie wpadli). Każda ma 5 pytań, zamkniętych i otwartych, proporcja ilości zależy od układającego, a śledząc tendencje można się domyśleć mniej więcej na co kto postawi. Powiem tak: jak się uczysz to problemów z tym nie będziesz mieć. Taka prawda, trzeba wyryć Harpera na pamięć, łącznie z podpisami pod obrazkami (jak zawierają coś istotnego oczywiście), małymi tabelkami wydającymi się nieznaczącymi, schematami i wszystko co się zauważy. Także warto czytać skrypt (przeznaczony w prawdzie dla stomy ho ho), bo na dwóch wejściówkach, przy których w zagadnieniach nie było go wyszczególnionego, pojawiły się pytania z niego. Kilka wejściówek minie zanim człowiek nauczy się czytać bardzo dokładnie każde słowo Harpera, ale zaczynając od razu z grubej rury uniknie się potem przerywacza (poprawy wejściówek). Nie ciekawił mnie za bardzo ten przedmiot, ale lepiej nie wbijać sobie powtarzanych jak mantra słów kolegów, demonizujących biochę. Wejściówki w porównaniu do egzaminu to było nic. W tym roku skasowano rozbój, więc osoby z np 2,98 średnią już wiedziały w połowie maja o swojej repecie... Na szczęście udało się załatwić i 2,9 i w górę zostali dopuszczeni, a 2,8-2,9 stracili tylko 1 termin egzaminu.
Egzamin ma 60 pytań jednokrotnego i pozornie wielokrotnego, ale w tym wypadku dystraktory zdają się na nic... W tym roku egzamin był trudny. Pojawiły się banalne pytania, ale to kilka sztuk, były też takie gdzie nie miałam zielonego pojęcia co tu się dzieje. Były też takie których byłam 100% pewna a okazało się na sprawdzaniu prac, że nie miałam racji i mimo że pierwotnie wyliczałam sobie z 44 pkt, to stanęło na 38 (na żadnym kolokwium nie zdarzyło mi się o tyle pomylić nigdy w przewidywaniu). Dużo więcej niż zwykle pytań o praktyczne rzeczy (bo wiedza z ćwiczeń tez obowiązuje), ale w starszych latach ograniczały się do tego jaka próba co wykazuje, ewentualnie jakaś norma, a w tym mieliśmy obliczyć aktywność amylazy czy ile kcal daje tyle i tyle gramów białka, cukru i tłuszczu (co podobno powinniśmy z liceum wiedzieć...). Kosmos. Polecam starsze testy i SuperHelisy robić. Mi to na pewno 2 punkty dało. Na moje oko zdało niecałe 50% (oficjalnych list nie ma, każdy dostaję swoją kartę z oceną). Z tego co słyszałam na stomie zdało 25%, na EP pojedyncze sztuki. We wrześniu czeka więc zakład oblężenie, a że drugi termin jest esejowy to już widzę ile dni im zajmie ocenianie.
Aha jeszcze odnośnie progu. 60% czyli 36/60, który ponoć co roku był obniżany (a w zeszłym miał wynieść 28). W tym, mimo trudnego egzaminu, nie został zmniejszony (ponoć Rektor miał tego zakazać, chociaż na anatomii mieli obniżony także pozdro :// ). Osoby 35-34 pkt miały szanse na dopytkę u Profesora, większość zdała a podchodziło chyba z 20 osób.
Wejściówki w słabym stopniu "przygotowały" nas do egzaminu. Zakład, mimo mojej sympatii do asystenta prowadzącego, pozostanie na mojej Top liście najmniej lubianych zakładów na PUMie :/

Jeżeli chodzi o książki.
-Fizjologia - nic nie trzeba, wykłady i seminarki wystarczą; może żeby zwolnienie ukulać to warto zajrzeć do Konturka
-Patomorfologia - redbook "Patologia czyli słowo o chorobie" 200-250zł, do kupienia z drugiej ręki tylko; do bluebook "Podstawy patologii" rzadko zaglądam, ale jak komuś wystarczy 3,0 chociażby w drugim terminie to jest ok. Oprócz tego wykłady i seminarki krążące po dyskach
-Biochemia - jak już pisałam wyżej, Harper +  skrypt stomy; na niektóre wejściówki obowiązują materiały z żółtego harpera czy podręcznika Angielskiego, ale też krążą po sieci, nie problem żeby sobie wydrukować
-Immunologia - miałam Ptaka, mało w nim informacji, strata kasy (chyba że ksero, to wydane parę zł nie robi dużej różnicy), doczytywałam z Jakóbisiaka i jakbym miała drugi raz wybór to bym go sobie kupiła bo mnie się podobał (choć troche w nim omijałam textu); ogółem na wejściówki jakoś się ogarnia po starszych prezentacjach zakładu i notatkach z dysków, coś asystent opowie i książka nie jest na gwałt potrzebna, jak kto lubi
-Mikrobiologia - mam Murraya, jest oficjalnie polecany przez zakład w rozpisce, przyznam, że bywają pytania z niego, aczkolwiek zdarza się, że prezentacja zakładu mówi jedno a książka drugie... tak czy siak po immunach stwierdziłam że wolę mieć książke i żeby leżała a potem sprzedam, niż nie mieć i się męczyć ;) Książka to koło 150zł, a ksero nawet nie wiem, ale dużo mniej
-Angielski - książki u nas obowiązujące to English for medical students and doctors E. Donesch-Jeżo oraz od drugiego semestru Oxford English for careers, pierwsza ksero przejdzie, druga jest kolorowa (60-70zł), ale niektórzy prowadzący nawet wersję eBookową uznają


Się popisało, czas odpocząć :)