Znalazłam siłę i czas by opisać te pierwsze 2 miesiące II roku tutaj. Wydawało mi się że rok temu było duuużo nauki, jednakże teraz dochodzę do wniosku że wtedy to miałam aż za dużo czasu :O
Mówili, że poziom trudności przedmiotów klasyfikuje się następująco: patomorfologia < fizjologia < biochemia. Z takimże nastawieniem wróciłam po wakacjach do Szczecina, a teraz mogę powiedzieć, że moim zdaniem jest inaczej. Patomorfa < fizjologia < immunologia ex aequo biochemia. Dlaczego?
Patomorfologia - chyba najciekawszy przedmiot na drugim roku PUMu, dużo klinicznych rzeczy, wiadomo z podłożem histologicznym, ale moim zdaniem łatwo jest się uczyć na kolokwia, które z resztą zwykle są PULowskie :D Średnia do zwolnienia to 4,1, więc bardzo przystępna, i mam nadzieję ją uzyskać, co byłoby znacznym ułatwieniem w sesji zimowej przyszłorocznej (pato trwa 3 semestry), w której jest także egzamin z mikrobiologii :( Na ćwiczeniach nie pytają, co może być i zaletą (można się skupić na innych nadchodzących wejściówkach) ale i wadą bo na pewno taka wiedza przyda się w późniejszych latach, a i podobno na egzaminie końcowym.
Fizjologia - czasami ciekawa, pewnie bardziej w drugim semestrze, gdzie będą nas uczyć osłuchiwania, opukiwania itd. Mimo nieciekawych wieści od wyższego roku, a pewnie i dzięki zmianie szefa katedry na profesora, który wygląda jak Philippe z "Nietykalnych" (i jest mega kochany jak opowiada na wykładach <3) koło nie było trudne, zdawalność była podobna jak z patomorfy. Tutaj aczkolwiek do zwolnienia jest potrzebna 4,5 średnia, którą podobno w poprzednich latach mało kto uzbierał, może w tym roku się to zmieni o ile poziom trudności kół się utrzyma. Niestety moje 4 z I koła bardzo to utrudnia (1 @#$%% punkt! jak żyć!), a nie wydaje mnie się, abym była aż tak wybitna i zainteresowana fizjologią aby wukulać z następnego koła 5 dla wyrównania średniej hehehe <śmiech przez łzy jednak :/ > Poza tym na zajęciach robimy względnie dużo ćwiczeń praktycznych, i nie mogę się doczekać aż będzie ekg :D
Immunologia - aż czasem brak słów mi na ten przedmiot. Wydawało się na początku spoko fajnie. Omawianie tematy, ćwiczenia praktyczne, jakieś wypełnianie konspekcików. Do czasu wejściówki. Dobra mówię, uczyłam się z jakichś notatek, pytań heheszki śmieszki. Następną ogarnę z jednej z 2 (czy 3 tam) polecanych przez zakład książek. I znów zdziwko. Skąd są te pytania?!?!? Po fazie złości przyszła faza akceptacji i porzucenia chęci, wróciłam do pul i liczyłam na cud. Wejście do fazy wyzwania nie poprawiło moich ocen: mimo nauki z dwóch (!) książek, jakichś dzikich ponoć zakładowych prezentacji, notatek, pul i zeszłorocznych pytań okazywało się, że odpowiedzi na pytania można znaleźć w TAMTARADAM: seminarium omawianym przez innego asystenta! Problem w tym, że jest ono tuż przed wejściówką, a potok nowych informacji, których nie ma w książkach jest tak duży, że mimo zapisywania słów w ilości 30000/1s i tak wszystkiego przecież nie zapamiętam i znów mogę liczyć na szczęście (ewentualnie dobry wzrok i wiedzę sąsiada). Co jest najlepsze? Ten sam zakład będzie prowadził mikrobiologię, która trwa już 2 semestry i kończy się egzaminem. Jupija jej :(
Biochemia - mój stosunek do niej jest jak sinusoida. Niby jest rozpiska, niby jest spis zagadnień a nawet dla leniwców podany rozdział Harpera, ew. inne źródło typu skrypt. To wyróżnia bioche od immunów - wiesz z czego się uczyć i ZWYKLE wyrycie danego rozdziału Harpiego = zdana (cotygodniowa :( ) wejściówka. Bo zdarzają się zakładowe smaczki i haczki typu:
-połącz właściwie oczywiście że w domyśle oznacza ze A123 a B24 a C4 a D1 czyli każdy z każdym a nie jeden do jednego i zostaje np. jedna wolna odpowiedź jak na maturze (kto by na to od razu nie wpadł???)
-powinniście to wiedzieć z liceum z chemii/ z kursu chemii medycznej z 1 roku (ha ha ha śmieszne :/ )
-czy ta odpowiedź jest prawidłowa? "i tak i nie, to zależy" ale osoby które zaznaczyły że jest mają punkcik :O
-czy ilość wykorzystanych wiązań liczyć tak czy tak? "to zależy jak na to patrzeć, ale nie będzie z tego pytań" a tu niespodzianke hehehe
-podana nazwa czegoś tam, ale w Harpim była inna więc pewnie ta jest zła dla zmyły - o jakże ja naiwna, powinnam to wiedzieć zapewne ale nie wiem skąd, bo nigdzie indziej taka nazwa nie padła :/
-"dajmy w jednym pytaniu dystraktor z tematu sprzed 4 tygodni - na pewno są zdolni i będą to pamiętać" - dzięki :(
Hehehe. Qń by się uśmiał. O tak, na pewno pytania są w tym roku trudniejsze, bo nie ma rozbója na koniec roku, na którym można było poprawić niezdane wcześniej wejściówki i uzyskać średnią 3,0 dopuszczającą do egzaminu - zapewne chcą nas po prostu zmotywować do nauki. :)))))))))) Dlatego też jeden jedyny termin poprawy wejściówek (przerywacz) jest zwykle dzień przed kołem z fizjo (lub w wypadku jednej grupy w ten sam dzień), obejmuje wszystkie wcześniej niezdane wejściówy i jest wyłącznie esejowy (żadnego ABCD z odpowiedzią nakierowaną).
Styczeń zapowiada się ciekawie. Przerwa świąteczna 18.12-10.01 daje duuuuuuuuuużo czasu na nauke, bo wracamy do Szcz na 2,5 tygodnia, w ciągu których mamy 2 kolokwia, test z angola, przerywacz (masowa poprawka niezdanych ostatnich 5-6 wejściówek) z biochemii i zaliczenie z immunologi. Super :) Na szczęście potem 3 tygodnie wolnego, i już drugi semestr. Nie wiem, ale zawsze po świętach szybciej zaczyna mi czas lecieć. A potem tylko egzamin z biochemci i fizjo. Słodko.