poniedziałek, 22 grudnia 2014

Święta z Kresią

     Hoho. Dawno mnie tu nie było. Cóż sama sobie wybrałam takie studia :O

     W skrócie podsumuję te ponad dwa miesiące. Osteologia, kończyna górna i dolna (broń Boże ręka i noga - co to za słownictwo?! -,-) zaliczone. Co prawda żadne w 1 terminie, ale... być może z szyją się uda (nie, nie, fakt ze mam na nauczenie się jej 3 tygodnie przerwy świątecznej wcale nic nie zmienia hihi). Moje refleksję na temat tych preparatów:
      -dole skrzydłowo-podniebienny - nienawidzę cię
      -do sklepienia jamy nosowej mam te same uczucia
      -przebiegi gałęzi od gałęzi od tętnic - nawet o to potrafią zapytać
      -troczki - zgińcie (tak dla zasady, bo w końcu się ich nauczyłam)
      -anatomia pana K. - zanim coś znajdziesz mija pół dnia
      -Bochenek i Krechowiecki potrafią mieć dwa różne zdania na jeden temat (a ponoć anatomia jedna jest)
     Coś by się jeszcze znalazło, ale już pozapominałam co mnie wkurzało podczas nauki. Szyję co prawda dopiero zaczynam, mięśnie i powięzie zaliczone. Trójkąty też, ALE, moim faworytem do końca życia będzie chyba trójkąt pochyło-kręgowy. Trójkąt WIDMO. Teoretycznie powinien być opisany przy trójkątach szyi, ale nieeeee, to by było zbyt proste. Występuje chyba tylko w podręczniku Krechowieckiego, i żeby było śmieszniej nie jest przy powięziach, a dopiero przy okolicach. Ale życie nie może być zbyt proste, bo nawet w okolicach, w miejscu gdzie są opisane trójkąty go nie ma. A gdzie jest? Tatadam: przy tętnicy podobojczykowej, i żeby było fajniej go szukać, nie padam w tym miejscu nazwa pochyło-kręgowy (dzięki ci poprzedni właścicieli Kreski, żeś mi do dopisał <3). Nawet google mi nie pomogło w jego poszukiwaniu. Porażka. Próba ogarnięcia położenia tegoż trójkąta w atlasie średnio mi wyszła. Ehh PUMie.
    Moim planem na przerwę świąteczną było powtórzenie dotychczasowych preparatów, ale chyba spełznie to na niczym, bo pierwszy dzień po powrocie to kolokwium z szyi a drugi z histologii. Z tą histologią też właściwie niezłe cyrki. Ostatnio zabrakło mi jednego punktu, po czym dzień przed 1 poprawką się okazało, że anulowali jakieś pytanie (które było z materiału, jaki nas jeszcze nie obowiązywał -,-) i mam zaliczone. No cóż. Wtedy przedłożyłam histo nad koło z ręki, a oni tak mnie urządzili. O tyle o ile praktyczny z histo jest dość łatwy, o tyle teoria to kosmos. Testy wielokrotnego wyboru, i na prawdę potrafią zapytać o MEGA szczegóły z prezentacji z wykładów i seminarek.
    Co prawdą są i plusy. Zajęcia miałam do 18.12, następne 7.01 dopiero. Potem 3 tygodnie zajęć i znów przerwa od 28.01 do 19.02. Teoretycznie wtedy następują dwa tygodnie sesji i tydzień przerwy międzysemestralnej, ale w praktyce mam jeden egzamin w sesji (z biologi molekularnej, z której miałam nadzieję być zwolniona po średniej z kolokwiów ehh) i to w pierwszy dzień zaraz. Po prostu pięknie :)
    Wypadałoby wrócić do szyi teraz. Chyba założę mojej Kresce czapkę świąteczną, żeby odczuła też ten klimacik :D