poniedziałek, 6 października 2014

Pierwsze koty za płoty

Weekend, który się zaczął dla mnie w czwartek już dawno przeminął niestety. Plan zajęć jest na pewno fantastyczny, chociaż w środę się okazalo sie, że ćwiczeń ze socjologii medycyny nie bedzie no bo nie, a wyklad z biologii molekularnej nie odbył sie, ponieważ... wykładowca nie dotarł ;D Płakać z tego powodu nie bede, dwa główne przedmioty na I roku (anatomia i histologia) i tak wymagają poświęcenia dużej ilości czasu, wiec im mniej trzeba go spożytkować na takie zapychacze tym lepiej. Wf nie wymaga żadnych zaliczen ani ocen, z historii medycyny głownie w grupkach bedziemy prezentacje robic, a z angielskiego najwyzej dwa testy nas czekają.
Pierwsze zajecia mialam już w poniedziałek o 8, a byla to anatomia. Nasza grupa dziekański została podzielona na mniejsze podgrupki, do każdej przydzielono innego asystenta. Nie powiem żebym trafiła bardzo zle albo bardzo dobrze. Uczy nas lekarz z 20-letnim stażem, jednakże jest dość...specyficzny, tak bym to ujęła. Na razie polepszyły sie u mnie miesnie twarzy, poniewaz podczas ćwiczeń próbuje powstrzymać uśmiech albo go zatuszować, a jest on spowodowany specyficznym, ironicznym poczuciem humoru i tekstami doktorka, a że mnie bawi prawie wszystko, to policzki aż bolą. Pierwsze zajecia byly bardziej organizacyjne, co nie oznacza ze nie obowiązywał na nie material (ktory trzebalo dodać do tego wymaganego na następne ćwiczenia). W środę kazdy po kolei dostal pare pytań, m.in. o łacińskie nazwy np. poszczególnych czesci kręgu kręgosłupa. Potem oglądaliśmy prawdziwe kości, kręgosłupa i żeber. Zostaliśmy obdarzeni mowa moralizujaca, ze w tych czasach studia to pikus, przez co mysle ze mozna by go nazywać takim troskliwym wujkiem. Nie no bez przesady. Ale wujaszek na pewno ;D Dzisiejszy morał jest taki, że w Polsce to nie życie i trzeba za granicę uciekać. Hm.
Wlasciwie mam juz tak mniej wiecej opanowany kręgosłup i klatkę piersiowa, a na dzień dzisiejszy także kończynę górną,jezeli chodzi o kosci, z nazwami łacińskimi sie czasem mylę, ale nie jest najgorzej. Jutro muszę zacząć histologię/cytofizjologię z czym, że po ostanich ćwiczeniach z tych drugich umierałam i absolutnie mnie nie zainteresowały. Jutro planuję spędzić trzygodzinną przerwę między zajęciami z komputerem w bibliotece (darmowy internet ;D). Ogolem musze powiedziec ze biblioteka PUM to świetne miejsce. W czytelni na miejscu wszystkie fajne ksiazki. Nowoczesny budynek, blisko akademików i budynków głównych zajęć.
Co do grupy musze powiedziec, ze to na prawde fajni ludzie. Co prawda w poniedziałek na poczatku czułam sie troche zagubiona ale juz jest ok xD Czuje, ze schodze na zla drogę tutaj! Dobrze, ze to tylko (albo az) alkoholowa droga... ;D Jak integracja, to integracja!




P.S. Nie kupujcie whiskey z lodem, gdy na dworze epoka lodowcowa... ;3